fb
wersja rosyjska
Chce się oglądać, chce się rozmawiać…Maciej Pieprzyca i bracia Tkacz podbijają serca rosyjskich widzów!

Po wielkim sukcesie filmu „Chce się żyć” m.in. w Polsce i Nowym Jorku przyszedł czas na publiczność moskiewską. Obraz dwukrotnie zebrał na Wiśle pełną salę – podczas uroczystego otwarcia Festiwalu oraz na otwartym dla wszystkich widzów pokazie w kinie „Pięć gwiazd na Pawieleckiej”.

 

„Chciałem zrobić film uniwersalny, trafić do osób na całym świecie, ale dopóki tak naprawdę nie pokaże się filmu ludziom zagranicą, nie wie się, czy to się udało. Zwłaszcza, że opowieść ta jest zanurzona w polskiej historii. Oczywiście sama historia Polski nie jest czymś najważniejszym w tym filmie, ale jest ona gdzieś w tle, a nasza historia nie jest prosta dla osób z zagranicy” – w wywiadzie dla Stopklatki opowiadał reżyser.

 

Nie ma wątpliwości, że Pieprzyca osiągnął zamierzony cel. Chce się oglądać, chce się rozmawiać! – parafrazowali tytuł filmu Macieja Pieprzycy moskiewscy widzowie. Obraz wywołał ogromne wzruszenie i przychylność festiwalowej publiczności. Na dyskusji po projekcji rosyjscy kinomani wielokrotnie dziękowali twórcom za emocje i niesamowite wrażenia artystyczne. Dyskusja po pokazie była ciepła i przejmująca - jak wartości płynące z samego filmu.

 

Jak zaznacza sam reżyser głównym tematem „Chce się żyć” jest komunikacja – komunikacja, która nie jest wyłącznie problemem osób niepełnosprawnych i bohatera tego filmu, ale również tak zwanych ludzi pełnosprawnych czy ludzi nieśmiałych. „Są to uniwersalne wartości, bo problemy z komunikacją mają nie tylko Polacy, ale też Włosi czy Francuzi” - do wypowiedzi Macieja Pieprzycy my dodamy, że i Rosjanie.

 

W rozmowie z widzami Maciej Pieprzyca opowiadał o długich przygotowaniach do nakręcenia filmu. Zdradzał, że oglądał wszystkie filmy dotykające wątku osób niepełnosprawnych, nie po to by szukać inspiracji, ale zrobić coś zupełnie innego i uniknąć powtórzeń.

 

Publiczność, zachwycona grą aktorską Kamila Tkacza, była ciekawa w jaki sposób przygotowywał się do roli. Kamil opowiadał, że było to dla niego cenne doświadczenie, dzięki któremu zrozumiał, jak ciężka jest praca aktora. W przygotowaniach bardzo pomógł mu odtwórca roli dorosłego już Mateusza - Dawid Ogrodnik, reżyser oraz Bartłomiej Ostapczuk - ceniony aktor-mim, reżyser przedstawień teatru pantomimy.

 

Pieprzyca opowiadał również o powstaniu swojej książki o tym samym tytule. „Miałem bardzo dużo materiału, ponieważ długo robiłem dokumentację historii, które widziałem i słyszałem. Film nie jest z gumy, trzeba się w nim koncentrować na głównym bohaterze, na jednym – dwóch wątkach. Parafrazując tytuł - chciało mi się opowiadać - wiedziałem, że w filmie opowiedziałem tylko troszkę i stąd powstał pomysł książki”. Książka, podobnie jak film, odniosła duży sukces w Polsce, została bardzo dobrze oceniona jako samoistna powieść.

 

„Podpisałem umowę na następną książkę, która nie będzie akurat związana z moim następnym filmem, ale myślę, że z moim następnym filmem będzie też związana jakaś książka. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, już zimą przyszłego roku chciałbym wystartować z nowym filmem” – zdradził na zakończenie Pieprzyca.

 

Kamil Tkacz przyjechał do Moskwy wraz z bratem bliźniakiem Andrzejem, który również ma już na swoim koncie rewelacyjną rolę aktorską. Obaj chłopcy zagrali w prezentowanym na Festiwalu, wstrząsającym dramacie Pepe Danquarta „Biegnij, chłopcze, biegnij”. Film zyskał same pozytywne reakcje widzów, a młodzi aktorzy podbili serca Rosjan.

 

W dyskusji z publicznością bracia Tkacz opowiadali o podziale pracy na planie filmowym, godzeniu obowiązków szkolnych z grą, swoich planach na przyszłość oraz wrażeniach z pobytu w Moskwie.

 

„Na początku to ja miałem być numerem jeden, a Kamil moim dublerem, gdyż on wcześniej zagrał w „Chce się żyć” i mu zazdrościłem. Dlatego też to miał być mój film, ale później reżyser zdecydował, że podzielimy się po równo” – opowiadał Andrzej.

 

Bracia cieszyli się, że ludzie są wzruszeni i film im się bardzo spodobał. Było dla nich wielką radością widzieć tak pozytywne reakcje publiczności.

 

Młodzi aktorzy opowiadali o scenach, które przyniosły im najwięcej trudności podczas kręcenia zdjęć. „Najgorzej było wtedy, gdy musiałem zjeść ślimaka, bardzo się ich brzydzę” – opowiadał Andrzej. Podobne problemy miał też Kamil – „Najtrudniejsze były sceny z jedzeniem, które trzeba było kilka razy powtarzać i za każdym razem musiałem udawać, że jestem bardzo głodny. Jednego dnia miałem pięć scen z jedzeniem do odegrania, następnego dnia już nic nie jadłem.”.

 

Na pytanie czy zgodziliby się jeszcze raz zagrać w filmie o tak trudnej tematyce chłopcy zgodnie odpowiedzieli, że tak. „Temat wojny jest bardzo ważny w naszej historii. Trzeba pokazywać, że wojna była trudna oraz uczcić pamięć tych, którzy walczyli o wolność i swój naród” – komentowali.

 

„Mieliśmy problem z odpowiedzią na pytanie, co myślimy o Leninie. Odpowiedzieliśmy, że jeszcze się za bardzo o nim nie uczyliśmy, więc za dużo nie wiemy. Wybrnęliśmy w tę stronę, żeby się nie zagłębiać w sprawy polityczne :) – w rozmowie ze Stopklatką żartowali bracia Tkacz.

 

Pełne videorelacje można obejrzeć na: http://festiwalwisla.pl/2014/video

 



powrót